Pomocne są w naszym życiu mosty.
Poza tymi spotykanymi na naszych drogach bardzo doceniam te łączniki między różnymi brzegami naszych światów kulturowych i duchowych.
W trwającym okresie wielkanocnym szczególnie dziękuję Jezusowi za to, że stał się mostem łączącym nasz ziemski świat z tym duchowym.
Jedno z określeń kapłana z języka łacińskiego to „pontifex”, co oznacza budującego most. Pomaganie drugiemu człowiekowi w przejściu do spotkania z Jezusem jest dla mnie mega wymowne i pokazujące zarazem ukierunkowanie naszej misji. Z pozoru bardzo proste ale w praktyce często niełatwe. Zawiera w sobie wyjątkową tajemnicę dotykającą wewnętrznego pragnienia połączonego czasem z bezsilnością.
W minionym tygodniu towarzyszyło mi sporo refleksji około tego tematu z racji na odwiedziny Chiquitani. Motywacją do wybrania się w te strony na trzy dni był Festiwal Muzyki Renesansu i Baroku Amerykańskiego 'Misiones de Chiquitos’ oraz okazja do spotkania się z gronem polskich misjonarzy. W tej eskapadzie towarzyszyła mi brygada z składzie: dwójka katechistów z mojej parafii – Marlene i Zenon oraz siostra Ela – misjonarka franciszkanka posługująca na terenie mojej prałatury. Były to dla nas cenne rekolekcje w drodze z pomocą ćwiczeń duchowych świętego Ignacego przy akompaniamencie wspaniałych koncertów. Do tego jeszcze dużo radości ze spotkania w polskim gronie.
To duchowe podładowanie pomogło mi docenić wartość słuchania, szczególnie dotyczącą Słowa Bożego, ciszy, muzyki, drugiego człowieka i serca głosu.
W ewangelizacji tych terenów jezuici jako mosty łączące lokalną społeczność ze sobą i Bogiem wykorzystali muzykę i sztukę. Cieszę się, że to dzieło trwa do dnia dzisiejszego.
W kontekście różnych rozkmin o trudnościach i kryzysach w ostatnim czasie ta wizyta dodała mi dużo nadziei. Częściej już widzę, że kryzys może przynieść dobre owoce.
Choć kryzys pokazuje mi też przestrzeń grzechu mojego i bliźniego co jest ciężkim tematem to jednak codzienne spotykanie Zmartwychwstałego daje mi niekończącą się nadzieję. Poprzez to Bóg pomaga mi oczyszczać moje intencje i miłość, uczy odwagi i wierności potwierdzając swą stałą obecność przy mnie. To bezcenne doświadczenie i cenna lekcja cierpliwości.
Podsumowując w wielkim skrócie. Mega wielka wdzięczność połączona mocno z niedocenianą ostatnio przeze mnie nadzieją.
Poniżej, co nieco klimatu muzycznego minionych dni.