Światło, Słońce, ciepło = radość i życie!
W naszych stronach zbliżamy się do kalendarzowej zimy. Można było to dobrze odczuć w minionym tygodniu, ponieważ zawitał zimny front z Patagonii, który przyniósł spore ochłodzenie, szczególnie w nocy (do około 2 stopni Celsjusza).
Niby to nie dużo ale jeśli nie ma w domku dobrej izolacji i ogrzewania to bywa rześko o poranku ;)
W takich sytuacjach lubię czas oczekiwania na niezawodne Słonko, dzięki któremu robi się bardziej komfortowo.
Analogicznie lubię poszukiwać Boga w codziennych Jego promieniach oświetlających nieraz szarą i chłodną rzeczywistość, przynosząc bezcenne ogrzanie atmosfery, dzięki czemu inaczej mija czas.
Radość minionych dni związana była dla mnie z wieloma Bożymi akcentami, wśród których między innymi były takie niecodzienne momenty jak: przyjęcie do trzeciego zakonu franciszkańskiego trzech chłopaków z naszego duszpasterstwa, odwiedziny brata Marka (franciszkanina, który posługiwał głównie wśród dzieci i młodzieży w Aiquile przez ponad 30 lat), dzień skupienia dla młodzieży z sąsiedniej parafii. Za wszystkie zwyczajne i codzienne chwile dziękuję Bogu, bo Jego obecność da się odczuć na każdym kroku.
Życie z Bogiem to dla mnie niezmiennie przeciekawa przygoda. I choć czasem przychodzą ochłodzenia i zachmurzenia, to na szczęście On pomaga ogarnąć się w sytuacji.
Dziękuję Wam za cichą Waszą obecność i każdego rodzaju wsparcie!
Pozdrawiam z serducha i pamiętam o Was w modlitwie!