Często zauważam w życiu, że Bóg zaprasza do szalonych i dziwnych działań. Wśród nich co jakiś czas pojawia się na nowo odkrywane zaproszenie do służby dla Niego i bliźniego. Nie chodzi tu o służalczość, ale o służenie, które jest odpowiedzią na doświadczenie prawdziwej Miłości. I choć nie zawsze się chce i nie zawsze okoliczności są sprzyjające, to jednak zawsze warto! ;)
Miniony tydzień na różne sposoby pomógł mi po raz kolejny podziękować Bogu za to, że On sam tak często mi służy. A robi to na różne sposoby – m.in. przez Jego Słowo, sakramenty, moich bliskich oraz napotykanych ludzi.
Wspomnienie patrona ministrantów, czyli świętego Tarsycjusza, było okazją do wspólnego świętowania z liturgiczną służbą ołtarza z naszej parafii. Do grona ministrantów tego dnia dołączyło 10 wcześniejszych aspirantów! :)
Uroczystość Wniebowzięcia Maryi Panny też pokazała mi po raz kolejny przykład cichej i wiernej służby naszej Mamy wobec nas - i to jest petarda doładowująca mnie do dalszego działania w temacie! ;) Ten dzień był też okazją do wspólnego przeżycia Mszy odpustowej w Quiroga, gdzie posługuje na co dzień polski pallotyn Janek (a przez ostatnie tygodnie pomagają mu wolontariuszki, Agnieszka i Martyna).
Radość służby towarzyszyła mi z mocą w codziennej posłudze, a szczególnie podczas odwiedzin parafian na wioskach.
Przy okazji napomknę, że ruszyliśmy z młodzieżą z odświeżeniem i małymi zmianami w naszej kaplicy w centrum duszpasterskim. I urodzinki Cleo jeszcze w między czasie świętowaliśmy! :))
Choć każdy z nas ma swoją wyjątkową historię i choć różne są nasze drogi to radość służby z Miłości i w Miłości niech nam towarzyszy pomimo wszelkich codziennych zniechęceń.
Polecam się niezmiennie Waszej modlitwie i też Was mam w swoim serduchu i w codziennych modlitwach.