Mega mam wdzięczność za spotkanie Jezusa, Najlepszego Pasterza.
Radość, że mogę być Jego owcą.
I niezasłużony dar bycia duszpasterzem.
Wzruszenie, niepojęty wybór i szczęście z tej służby.
Pomimo wszystkich niedociągnięć.
Przygoda i zachwyt codziennością.
Trudna czasem droga wychodzenia z siebie do innych.
Małe kroki dochodzenia do dna własnego serca.
Uświadamianie sobie wielu niedojrzałości i niegodności.
Wybieranie Jego głosu, pragnienie drogi z Nim.
Świadectwo nieudolnej przyjaźni z Nim.
Dzięki, Jezu, za Twą miłość, przebaczenie i cierpliwość.
Alleluja! Jest radość, pląsy, serce dziękujące.
Dziękuję Ci za tylu Aniołów posyłanych nieustannie.
Pomagaj mi, proszę, pokazywać, że Ty jesteś Miłością.
Ty jesteś bramą — dzięki, że otwartą nieustannie też na mnie.
Owcę-pasterza — tak często barana.
Alleluja!
Polecam Ci braci na drodze Twego powołania,
każdego z nich! Ty wiesz najlepiej, jacy my jesteśmy
i czego nam potrzeba. Pomóż nam się nawracać i sobą Ciebie nie zasłaniać.
A miniony tydzień?
Tradycyjnie migusiem przeleciał :)
W telegraficznym skrócie:
- radości weekendowego spotkania z dzieciakami — „małymi misjonarzami”,
- niespodziewana gościna ekipy rowerowej z Polski z akcji „Dzienniki rowerowe”, inspirowanej Kazikiem Nowakiem,
- niezapomniana wizyta u „franków” w naszych boliwijskich rejonach amazońskiego Beni — czyli gorąc, dużo wody, piękna przyroda, wędkowanie, dobry czas spotkań,
- małe remonty w misyjnym bolidzie,
- i inne codzienne wyzwania ;)
Dzięki — tradycyjne, ale niezmiennie szczere — za towarzyszenie i wsparcie.
Pamiętam, w sercu Was niosę i błogosławię +
Poniżej kilka chwil z wizyty w naszych amazońskich klimatach Beni w video: