Jest w życiu czas na działanie i odpoczywanie. Minione tygodnie były dla mnie wyjątkowym czasem „ładowania baterii” w relacjach z bliskimi podczas urlopu. Jak zwykle był on za krótki i duży niedosyt pozostaje, ale cieszę się niesamowicie z tego co było i z nadzieję patrzę na czas powrotu do Boliwii.
Tym razem powrót na misje jest zdecydowanie inny. Nie lecę sam. Towarzyszy mi kleryk Szymon i ksiądz rektor Krzysztof. Lot na szczęście minął nam spokojnie i bezproblemowo. Bezpośrednio po dolocie na lotnisko Viru Viru w Santa Cruz de la Sierra ruszyliśmy z posługującym tam misjonarzem – księdzem Przemkiem na odwiedziny okolic. Następnego dnia udało nam się dotrzeć do Aiquile. Podczas tego tygodnia udało mi się pokazać co nieco klimatu parafii w której posługuję i terenu altiplano odwiedzając przy tej okazji również polskich misjonarzy. Krzysztof po intensywnym tygodniu pożegnał się z nami, a my z Szymonem będziemy współpracować przez kolejne sześć tygodni.
Kleryk Szymon zawitał w moje boliwijskie strony na wakacyjne praktyki duszpastersko-misyjne. Cieszę się bardzo na to doświadczenie, szczególnie, że z Szymonem znamy się już od 8 lat. Poznałem go jako ucznia szkoły średniej w której uczyłem religii podczas mojej posługi w parafii św. Ignacego z Loyoli w Gdańsku. Przez trzy lata liceum nieprzeciętnie pozytywnie zapisał się w mej pamięci. Z kolei dwa lata temu towarzyszył grupie boliwijskiej młodzieży z którą udałem się do Lizbony na Światowe Dni Młodzieży. Tam też pojawiło się w nim pragnienie praktyk misyjnych i ostatecznie dzięki wielu sprzyjającym okolicznościom może je teraz realizować. Polecam Go Waszej modlitwie.
W Boliwii właśnie rozpoczynają się ferie zimowe, więc tradycyjnie w duszpasterstwie młodzieży szykujemy się na pieszą pielgrzymkę. Dużo się dzieje i mam nadzieję, że wszystko się uda;)